czwartek, 27 listopada 2014

Prolog



W całym pustym -  na razie - pokoju słychać było ciche, nerwowe stukanie. Czarna łapka dotknęła szyby w nadziei, że cudem zniknie. Właścicielką łapki byłam ja – Smoła. Przestałam machać swym długim, puszystym ogonem – tak samo czarnym jak i łapka, z resztą byłam cała czarna - z jednego powodu. Był nim nagły odlot ptaka którego tak bardzo chciałam złapać. Mój wzrok podążył za szarym gołębiem. Oblizałam się i zrezygnowana zeskoczyłam z parapetu. Gdy tylko moje łapki uderzyły w podłogę rozległ się dźwięk przypominający dzwonienie zegara. Oczywiście był to właśnie zegar. Dzwonienie ustało gdy już cały dom wiedział, że jest godzina jedenasta. Cicho ruszyłam w stronę kuchni. Córka mojego państwa specjalnie ukryła mały talerzyk z kilkoma plasterkami wędliny w rogu tego pokoju. Warto by wspomnieć, że kuchnia była połączona z jadalnią, a róg w którym znajdowało się mięso należał właśnie do jadalni. Na razie znajdowałam się na razie na półpiętrze. Miałam do pokonania jeszcze dziesięć stopni. Pokonałam je bez najmniejszego wysiłku. Nagle do mojego noska dotarł znajomy, przyjemny zapach. Wędlina. Przyspieszyłam i praktycznie w ciągu kilku sekund znalazłam się w miejscu z którego wydobywał się cudowny zapach. Zbliżyłam pyszczek do jedzenia i skubnęłam kawałek. Mięso było idealne. Gdy tylko skończył się ostatni plasterek podbiegłam do okna i wskoczyła na parapet. Położyłam się na nim mrucząc z zadowolenia. Było mi ciepło, miałam rodzinę, jedzenie… Czego więcej chcieć?
~~~
Od razu gdy się obudziłam do mojego nosa wleciał niemiły zapach. Czyżbym przespała już tyle godzin, że pani zdążyła spalić kotlety na kolację? Nie… To pachniało inaczej… Jak dym unoszący się z komina sąsiadów. Zaraz… Dym?! Szybko otworzyłam oczy w nadziei, że ten dym wydobywa się z chwilowo otwartego kominka. Lecz moje najgorsze obawy się ziściły. Pożar! Ogień prawie upiekł mnie żywcem. Nagle z sufitu zleciała belka. Szybko zamknęłam oczy w obawie, że iskry które poleciały wraz z belką dostaną się do moich żółtych oczu. To wszystko zaczęło się dziać jakby w zwolnionym tempie. Nie zauważyłam nawet jak ktoś wziął mnie na ręce i szybko wybiegł z domu.

-----------------------------------------------

Witam. Nie wiem czemu chciało mi się pisać o kocie który znalazł wędlinę ;-; Mniejsza o to. Powiem wam (jeśli w ogóle ktoś tu wchodzi) co planuję. No więc kotka ma stracić swoją rodzinę (chodzi o pana, panią i ich córkę) i dołączyć do stada. Następnie śnią jej się dziwne sny o tym, że była człowiekiem. Później okazuje się, że to prawda i bla, bla… Nudne prawda ^^. Ale jeśli ktoś to czyta: Proszę pomóżcie mi! Nie chcę aby w środku akcji zabrakło mi weny i podsuwajcie jakieś pomysły! Ostatnim razem jak pisałam książkę było tak:
1.      Napisałam rozdział na (zapewne) trzy (może trochę więcej)  strony w Wordzie.
2.      Napisałam rozdział na dwie strony w Wordzie.
3.      Próbowałam napisać trzeci rozdział w Wordzie i wyszło z tego tylko dziwne coś :(.

Więc pomocy! Tak z trzeciego rozdziału wyszło coś dziwnego ^^'

Pozdrawiam wszystkich wielbicieli kotów, psów i innych zwierząt
#Kaminaki C:

5 komentarzy:

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony