W całym
pustym - na razie - pokoju słychać było
ciche, nerwowe stukanie. Czarna łapka dotknęła szyby w nadziei, że cudem
zniknie. Właścicielką łapki byłam ja – Smoła. Przestałam machać swym długim,
puszystym ogonem – tak samo czarnym jak i łapka, z resztą byłam cała czarna - z
jednego powodu. Był nim nagły odlot ptaka którego tak bardzo chciałam złapać.
Mój wzrok podążył za szarym gołębiem. Oblizałam się i zrezygnowana zeskoczyłam
z parapetu. Gdy tylko moje łapki uderzyły w podłogę rozległ się dźwięk
przypominający dzwonienie zegara. Oczywiście był to właśnie zegar. Dzwonienie
ustało gdy już cały dom wiedział, że jest godzina jedenasta. Cicho ruszyłam w
stronę kuchni. Córka mojego państwa specjalnie ukryła mały talerzyk z kilkoma
plasterkami wędliny w rogu tego pokoju. Warto by wspomnieć, że kuchnia była
połączona z jadalnią, a róg w którym znajdowało się mięso należał właśnie do
jadalni. Na razie znajdowałam się na razie na półpiętrze. Miałam do pokonania
jeszcze dziesięć stopni. Pokonałam je bez najmniejszego wysiłku. Nagle do
mojego noska dotarł znajomy, przyjemny zapach. Wędlina. Przyspieszyłam i
praktycznie w ciągu kilku sekund znalazłam się w miejscu z którego wydobywał
się cudowny zapach. Zbliżyłam pyszczek do jedzenia i skubnęłam kawałek. Mięso
było idealne. Gdy tylko skończył się ostatni plasterek podbiegłam do okna i
wskoczyła na parapet. Położyłam się na nim mrucząc z zadowolenia. Było mi
ciepło, miałam rodzinę, jedzenie… Czego więcej chcieć?
~~~
Od razu gdy
się obudziłam do mojego nosa wleciał niemiły zapach. Czyżbym przespała już tyle
godzin, że pani zdążyła spalić kotlety na kolację? Nie… To pachniało inaczej…
Jak dym unoszący się z komina sąsiadów. Zaraz… Dym?! Szybko otworzyłam oczy w
nadziei, że ten dym wydobywa się z chwilowo otwartego kominka. Lecz moje
najgorsze obawy się ziściły. Pożar! Ogień prawie upiekł mnie żywcem. Nagle z
sufitu zleciała belka. Szybko zamknęłam oczy w obawie, że iskry które poleciały
wraz z belką dostaną się do moich żółtych oczu. To wszystko zaczęło się dziać
jakby w zwolnionym tempie. Nie zauważyłam nawet jak ktoś wziął mnie na ręce i
szybko wybiegł z domu.
-----------------------------------------------
Witam. Nie wiem czemu chciało mi
się pisać o kocie który znalazł wędlinę ;-; Mniejsza o to. Powiem wam (jeśli w
ogóle ktoś tu wchodzi) co planuję. No więc kotka ma stracić swoją rodzinę
(chodzi o pana, panią i ich córkę) i dołączyć do stada. Następnie śnią jej się
dziwne sny o tym, że była człowiekiem. Później okazuje się, że to prawda i bla,
bla… Nudne prawda ^^. Ale jeśli ktoś to czyta: Proszę pomóżcie mi! Nie chcę aby
w środku akcji zabrakło mi weny i podsuwajcie jakieś pomysły! Ostatnim razem
jak pisałam książkę było tak:
1.
Napisałam
rozdział na (zapewne) trzy (może trochę więcej)
strony w Wordzie.
2.
Napisałam
rozdział na dwie strony w Wordzie.
3.
Próbowałam
napisać trzeci rozdział w Wordzie i wyszło z tego tylko dziwne coś :(.
Więc pomocy! Tak z trzeciego
rozdziału wyszło coś dziwnego ^^'
Pozdrawiam
wszystkich wielbicieli kotów, psów i innych zwierząt
#Kaminaki C:
Fajne
OdpowiedzUsuńKiedy będzie więcej
OdpowiedzUsuńUf... Pozytywny komentarz... Postaram się dodać 1 rozdział za kilka dni.
OdpowiedzUsuńTo inaczej kiedy?
UsuńMoże, że no niewiem o albo... nie to będzie słabe... o o mam... nie to nie pasuje. ^.^
OdpowiedzUsuń